Błyski gamma
Są inne zagrożenia, których należy bardziej się obawiać niż globalnego zlodowacenia. Jeśli nie mróz, to istnienie życia na planecie może przypieczętować zdarzenie, które zajdzie biliony kilometrów od ziemi. Jest to bardziej prawdopodobne niż zlodowacenie, a może urzeczywistnić się w każdym momencie. Wersja ta podaje, że najnormalniej usmażymy się. Ten typ zagrożenia został dostrzeżony w latach sześćdziesiątych poprzedniego stulecia. Podczas apogeum zimnej wojny, Amerykanie umieścili na orbicie ziemskiej satelitę, który śledził rosyjskie próby broni atomowej. Gdy Rosjanie detonowali bombę, satelita miał wykrywać towarzyszące temu zjawisku promieniowanie. Promieniowanie takie zostało wykryte w alarmujących ilościach. Nie docierało ono jednak od strony Rosji, ale od przestrzeni kosmicznej. Były to krótkie impulsy promieniowania gamma. W związku z tym otrzymały nazwę błysków gamma. Wiadomo już dzisiaj, że są to najsilniejsze eksplozje we wszechświecie. Podczas kilku sekund, jeden błysk gamma emituje więcej energii niż cała galaktyka. Większość eksplozji, jakie się obserwuje ma miejsce w dalekiej odległości od ziemi, jednak błysków nie można wykluczyć w naszym sąsiedztwie.